Spotkanie braci cz.2
...Zrobi się bardzo gorąco...
Yoh spotkał Hao.Nie była to miła wizyta...
-Hao!Jak ty wróciłeś a ten świat?-krzyczał Yoh.
-Normalnie,braciszku...-odpowiadał beztrosko Hao.
-Wiesz,mam teraz dwa cele...świat,i zemsta!
-Niestety,Yoh musisz zginąć.Z moich rąk...
-Odczep się Hao,nie dołączę do ciebie,bo wiesz jak to się skończy...
-Nie,Yoh.Znów miałem wizję.Zginiesz z moich rąk i powrócisz tak jak teraz...
-Nie!Idę sobie stąd!
-Jak wolisz,żeby Anna zginęła pierwsza czy Mikihisa?
-Hao!Nie przeginaj!
-To ty lepiej uważaj,bo cię mogę zabić w każdej chwili!
-Hao,po co ci ten świat?Sądzisz,że jak wyeliminujesz rasę ludzką to świat przez to zginie!
-Nie,widziałem ten świat,silni szamani żyjący zgodnie z przyrodą!
-Ludziom pasują te warunki!
-Na razie tak,ale to się skończy!
-Nie,Hao!
-Tak,bracie ten świat będzie idealny,na razie ludzie tego nie widzą,ale wkrótce ujrzą...
-Niestety,tak nie bedzie oni nie chcą!
-Pomoże mi w tym twoi kumple!
-Niezły dowcip,ale mnie to nie śmieszy...
-To nie dowcip,mam haka na każdego z nich!
-Bedą się bali Ren,Horo Horo,Ryu...
-Hao!Amidamaru...!
-Złość zaciemnia umysł braciszku...
Kiedy Hao wypowiadał te słowa,a Yoh próbował Medium pojawił się Duch Ognia.
-Nie tak prędko!Nadejdzie ten dzień,w którym będziemy,walczyć...
-Hao,dlaczego mnie męczysz?
-Muszę,ale bo nie jeżeli dołączysz do mnie...
-Tak nie będzie...Zapamiętaj to sobie...
-Tak,już z siebie głupka robię,że jestem dla pobłażliwy...
-Nie stworzysz tego świata,masz słabość,którą poznam!
-Anna ci powiedziała?
-O czym?
-O mojej słabości!
-Nie,ale dzięki za podpowiedź!
-Uważaj,Yoh!
-Wiesz co,ta nasza romowa nie ma sensu!
-Dla mnie dla ciebie nie!
-Muszę iść do do domu,zgłodniałem...
-Nawet nie chcesz wiedzieć,czemu wróciłem?
-Wiem,zemsta i twój cel!
-Tak,ale to nie są główne cele!
-Jaką znowu wizję miałeś?
-Byłem w piekle,i miałem wizję,że świat niszczysz więc przybyłem cię powstrtzymać...
-A znając twoje metody...
-Yoh,co ty gadasz?Jesteś po mojej stronie?
-Nie,ale znam twoją gadkę.
Hao wpatrywał się w Yoh.Myślał,że ma w nim odrobinę nadziei na dołączenie.
-Muszę iść.Może innym razem...
-Szczury zawsze uciekają z tonącego statku...
-Nauczyłeś się powiedzonek...Brawo,ale mnie to nie bawi...
-Bo nie powinno!
-Uciekasz,mogłeś zostać,mogłem ci powiedzieć wiele o mnie.Wiedziałbyś więcej o swoim przeciwniku.A skoro nie chcesz następne spotkanie nie potrwa długo...
-Hao,nie!!!
-Dobra...Na razie nie...
-Opowiedz mi coś o sobie.
-Powiem ci parę rzeczy,ale jednej nie,bo ci powie Manta.
-Nie mieszaj do tego Mantę!
-Sam się w to mieszał,ciekawski!Powinienem go zabić!
-Słuchaj,zawrzyjmy układ,ja się przez parę dni będę zastanawiał nad tą rozmową,ale nie mieszaj do tego nikogo...
-Ja nie będę,ale znając twoich kumpli wmieszają się do tego...
-Na pewno nie!-powiedział dosyć zdenerwowany Yoh.
-Jak się urodziłem i miałem 6 lat...
-Miałeś jakieś marzenia?
-Miałem,chciałem zostać najlepszym wokalistą rock'owym na świecie i pisać hity...
Kiedy Yoh to usłyszał zaniemówił.
-Ja też takie marzenia miałem...
-Naprawdę?
-Tak,jak ja chciałem mieć brata...
-Rodzina musi sobie pomagać...
-Racja Hao...
-Muszę pomóc ojcu i matce powstrzymaniu ciebie!
-Co,ale mówiłeś?
-Myśl poboczna,Hao muszę już iść spotkanmy się innym razem...
-Następnego spotkania może nie być..
-Zobaczymy!-powiedział Yoh i zaczął iść.
-To ja zdecyduję,czy będzie spotkanie czy nie...
-Hę?
Hao kontynuował.
-...O jakiej godzinie i w jakim miejscu...
-Mam to w nosie Hao,odczep się od mojego życia i innych ludzi.
-Zastanów się dobrze braciszku...
-Hao!!!
Yoh przyjął kontrolę ducha,ale Hao powiedział:
-Miałeś rację Yoh,ta nasz rozmowa rzeczywiście nie ma sensu...Do zobaczenia,Yoh!
Yoh stał jak wryty,wpatrywał się Hao,ale on zaraz zniknął.
-Yoh,wszystko w porządku?-zapytał Amidamaru.
-Tak,widziałeś jaki on dla mnie był pobłażliwy?
-Ta jego pobławżliwość to część planu...
-Racja...Dobra chodźmy do domu.Anna się wścieka na mnie...
-Przecież to ty byłeś na nią wściekły...
-Racja,ja nie potrafię się gniewać..
Yoh z Amidamaru szli przez jakiś czas nie odzywając się.W końcu Amidamru zapytał:
-Powiesz o tym Annie?
-Nie wiem,chyba tak,ale nie dzisiaj.Jestem wykończony.Kolacja i sen.Wiesz co Amidamaru,
jak mam wyznać Annie moje uczucia?
-Zabierz ją w przytulne miejsce i wznaj jej to...
-Jutro ją zabiorę...
Yoh doszedł do domu.Od razu wybiegłam i się zapytałam:
-Gdzieś tak długo był?
-Wiesz,co Anna,jestem strasznie zmęczony i jutro ci powiem całą prawdę...Ok?
Yoh się uśmięchnął i objął mnie.Potem poszedł do jadali coś zjeśc.Umył się i poszedł spać.
Po paru godzinach poszłam do pokoju Yoh.
-Yoh,co ty ukrywasz?
Poszłam do sypialni,zrobiłam mały porządek i poszłam spać.
Tymczasem Ren z Tamarą wrócili.
-To było miłe przyjęcie prawda?-zapytała Tamao.
-Tak,dziękuję,ze towarzyszyłaś mi na przyjęciu...
-Nie ma za co.-powiedziała Tamao i poszła spać.
Ren stał i powiedział:
-Chyba znalazłem miłość!
notatnik-kyoyama 27/08/2006 19:48:24 [
komentarzy 4]
Komentuj
Zawieszam działalność bloga...
...Na onecie:www.shaman-fight-king.blog.onet.pl.Usuwam tego bloga.W tym celu notki,które tam były zamieszczone są tutaj.Parę już opo umieściłam xD.Czytajcie od Spotkanie Hao z Tamao.PoZdRo;))Please zostawiajcie komcie!

notatnik-kyoyama 27/08/2006 19:47:32 [
komentarzy 0]
Komentuj
Spotkanie braci...cz.1
Rozmyślałam o ostatniej wizycie Hao.Może powinnam do niego dołączyć?Moje serce nalezy do Yoh i zrobię wszystko,żeby zniszczyć Hao!
Nagle ktoś zapukał.
-Kto tam?-zapytałam.
-Yoh.-powiedział.
-Wejdź,proszę.-powiedziałam i wszedł.
-Chciałem z tobą porozmawiać.-zaczął Yoh.
-Ja też.-odpowiedziałam.
-Widziałaś Hao i z nim rozmawiałaś.Co on ci powiedział?
-Okropne rzeczy.Ma wobec mnie i ciebie plany.Myśl o jego świecie trwa.Powiedział,ze musi odnaleźć swoją drużynę,wiesz Hanagumi Team i resztę.
-I co?-dopytywał się Yoh.
-Chciał,abym do niego dołączyła...
-Mam nadzieję,że odmówiłaś!-powiedział Yoh.
-No tak!
-I coś jeszcze się stało?
-Tak,zrobiłam coś okropnego...-zaczęłam mówić,ale jak spojrzałam na zdenerwowaną twarz Yoh bałam się powiedzieć,przecież on zawsze się mnie bał...
-Co się stało,Anno?
-Powiedziałam o naszych planach.
-Słucham?!Teraz nas pewnie obserwuje i może zaatakować w każdej chwili.Muszę wyjść,odreagować trochę.Nie wiem kiedy wrócę.
Yoh wyszedł.Siedziałam i zaczęłam płakać.
-Jak ona mogła to zrobić?Znowu będzie chciał,żebym do niego dołączył.Taka dziewczyna,która nie chce żebym nic gadał a powiedziała takie ważne informacje.-mówił do siebie Yoh.
Nagle pojawił się Chocolove.Zaczął gadać:
-Hej,Yoh Trey w domu?
-Tak,w domu!
-Dzięki!-krzyknął Choco i pobiegł.
-Nie ma za co...
-Nie wierzę,że Anna to zrobiła,Amidamaru.A ty jak sądzisz?
-Wydaje mi się,że Anna wypowiedziała to ze złości...
-I...
-Myślę,że jakimś cudem Hao kontrolował umysł Anny.
-Racja,ale Hao zna nasze plany i może w każdej chwili zaatakować.
-Trzeba być na baczności!-powiedział Amidamaru.
Tymczasem w domu Ren próbował nawiązać rozmowę z Tamarą.
-Tamara,co robisz dzisiaj wieczorem?-zapytał nieśmiało Ren.
-Ja?Będę siedziała w domu.-odpowiedziała.
Rozmowę podsłuchiwali Trey,Ryu i Choco.
-Chłopaki,patrzcie na podryw Rena.-chichotał Trey.
-Już kawał o tym wymyśliłem o podrywie.-zasugerował Choco.
-Potem opowiesz...Podobają mi się żarty Choco.-powiedział Ryu.
-Mi też.
-Czy chciałabyś towarzyszyć mi na przyjęciu w mojej posiadłości?
Jun poprosiła,abym przyszedł z miłą dziewczyną...
-Będę zaszczycona!-odpowiedziała.
-Naprawdę!Wstanął uradowany Ren i....
Wszyscy weszliśmy do pokoju i pierwsze padły pytania:
-Kiedy ślub?
-Gdzie odbędzie się wasza podróż poślubną?
-Odczepcie się!-krzyknął zawstydzony Ren.
-Właśnie odczepcie się od nas...-mówiła Tamara.
W tym momencie powiedziałam:
-Co wolicie sprzątać czy krzesełka przez godzinę?
-Sprzątanie!-krzyknęli chłopacy i zabrali się do roboty.
Ren z Tamarą oświadczyli,że są parą.
-Wiecie gdzie jest Yoh?-zapytałam.
-Nie,Anno.
Poszłam do pokoju,za mną pobiegła Tamara i się zapytała:
-Co z tymi koralami i więźią?-zapytała.
-Skoro Yoh nie wrócił to na razie nie.-powiedziałam i poszłam.
Tamara wróciła do Rena.Wypatrywałam przez okno na Yoh.Położyłam się zaczełam płakać.
Tymczasem u Yoh.Yoh znajdował się na małej pustyni,ale to nie te tereny.
-Cisza,spokój,chłód...-zaczął mówić Yoh.
-Chłód?-któś powiedział.
-Będzie bardzo gorąco braciszku...
-Tak bardzo się stęskiniłem,żeby cie....zniszczyć!
-Niemożliwe!Pokonałem cię!
-Jakoś niedokładnie.Pasował mi klimat w piekle,ale zemsta to zemsta...
C.D nastąpi...

notatnik-kyoyama 27/08/2006 19:40:47 [
komentarzy 0]
Komentuj
Mój sen...
Po tej wiadomości nie mogłam spać.Wciąż myślałam,że Hao powrócił,aby zemścić się na Yoh i na mnie,zresztą na całą rasę ludzką i słabych szamanów.
Chciałabym się dowiedzieć jakie on ma plany wobec Yoh.Zaschło mi w gardle,więc poszłam do kuchni napić się wody.W kuchni była też Tamara.
Spojrzałam na zegar i się spytałam:
-Jest 2:00 w nocy czemu nie śpisz?
-Spałam,ale miałam koszmar,powiedziałabym wizję.-powiedziała.
-Opowiedz,bo ja nie mogę zasnąć.Mam okropne myśli.
-Zaczęła mnie boleć głowa,myślałam,że w śnie,ale to było na jawie.Na chwilę wstałam z myślą,że ból zaraz minie.I tak nie było.Zasnęłam.Pewnego dnia Yoh z tobą
pojechał do Mistrza Yohmei i Kino.Siedzieliście tam przez długi czas,a w pewnej chwili wyszłaś z Kino.Yoh został z Yohmei.Yoh przywitał się z Yohmei i zaczął
się palić.Krzyczał,i przybiegłaś i usłyszałam:
-WRÓCIŁEM BRACIE!!!HA!HA!
I się obudziłam i zrobiło mi się duszno.
-Tu się dzieją bardzo dziwne zjawiska Tamara.Chodźmy już spać,może uda mi się zasnąć.-powiedziałam i poszłyśmy.
W końcu udało mi się zasnąć.Zaczęłam śnić.Śniło mi się,że w nocy złożył mi wizytę Hao.Zaczęło się robić gorąco więc wstałam i poszłam do łaźni.A tam
jakby znikąd czekał na mnie Hao.Zaczął rozmowę:
-Witaj,Anno!
-Hao?!Przecież ty...-zaczęłam mówić,ale mi przerwał.
-...Nie zginąłeś!Tak,nie zginąłem,jestem nieśmiertelny,będę kontyuoawał plany o moim świecie,ale wiedz mam jedną słabość...
-Jaką?-zapytałam.
-Oj,Anno nic nie wiesz,Gdybym ci powiedział zginąłbym od razu.
-Rozrzucone korale w kałuży krwi,po co?
-To był znak powrotu na ten świat.-powiedział beztrosko.
-A ta krew kogo zabiłeś?-wypytywałam.
-Krew piekielna...
-Co?!Po co wróciłeś,Yoh i reszta pokona cię bez problemu!
-Tym razem tak nie będzie.-zasugerował Hao.
-Znajdę moje drużyny Hanagumi Team,Luchista,Zan China i Mohammada i Opacho...-opowiadał.
-Jesteś idiotą!krzyknęłam.
-...I może paru kumpli Yoh...
-Nie uda ci się.Oni cię nienawidzą!-mówiłam.
-Mam plan,jak ich zmusić,nie zmusić,oni będą chcieli.
-Niemożliwe!
-Nie uda ci się!Zdejmę z Yoh tę wieź i zginiesz...-zaczęłam mówić,ale pojawił się duch ognia
i chwycił mnie w poparzył mnie trochę.
-Aaaaaaaa!!!Puść Hao!-krzyczałam.
-Jeśli nie chcesz zginać bądź lepiej miła i nie ściągaj więźi bo ja cię obserwuję.
Leżałam na podłodze.Ubranie spalone miejscami,cała obolała leżałam i wpatrywałam się w Hao.
-Mam dla ciebie propozyjcę,Anno.W każdej chwili możesz dołączyć do mnie...
-NIGDY!!!-krzyknęłam.
-No cóż Anno,to spotkanie,nie było takie jakie sobie wyobrażałem.Ale nie martw się,
spotkamy się jescze nie raz...
-Fajnie się z tobą rozmawia...Ale muszę już kończyć mam plany wobec was i ludzi.
Teraz muszę poszukać dawną drużynę...Żegnaj Anno,raczej do zobaczenia.I zniknął.Ja upadłam i zemdlałam.Rano Tamara z Yoh i resztą szukali mnie.Przeszukali cały dom,lecz w końcu znaleźli mnie w łaźni.Yoh podbiegł i zapytał:
-Anno,co się stało?
-Śniło mi się że Hao się pojawił w łaźni.Co ja tu robię i co się stało z moim ubraniem?
-Spalone,Hao tu był,szybko zdejmij ze mnie tę wieź!-krzyczał Yoh.
-Yoh,daj jej dojść do siebie-powiedziała Pillica.
-Dobrze,ale żeby szybko wróciła do siebie...
notatnik-kyoyama 27/08/2006 19:36:17 [
komentarzy 0]
Komentuj
Wyczuwam dziwne moce...
-Morty,posprzątaj łazienkę.Ryu kuchnia ma lśnić...-zaczęłam mówić do nich,ale przerwał Horo Horo.
-Ja mam korytarz,a Tamara pokoje.-powiedział.
-O,widzę,że się nauczyliście!-powiedziałam i piłam herbatę.
-Ale roboty...-wzdychał Horo Horo.
-Aha,jescze jedno Ryu.-zaczęłam mówić.
-Co?!-zaczął mówić Ryu.
-Obiad na 14,to co zwykle.
-Tak,Anno.-i zabrali się do roboty.
-Gdzie jest Yoh?-zapytałam.
-Pojechał z Faustem i z Elizą do Lysega.-powiedział Morty.
-Aha,a kiedy wrócą?
-Yoh mówił,że gdzieś o 6 wieczorem.
-Dobra,do roboty,idę odpocząć.
-Phi,ciekawie od czego,to my tu harujemy...-zaczął mówić Horo Horo,ale nie skończył bo ręcznik wylądował na jego głowie.
-Uważaj,śniezynko!-powiedziałam
-Ja nie będę harować,sama popracuj!-krzyczał Trey.
-Udam,że tego nie słyszałam.-I poszłam.
Zaczęłam rozmyślać.Czułam się bardziej dziwniej.
-Hmm...Co to za zawroty?-myślałam.
Weszłam do pokoju.Korale leżały na ziemi.Czułam się coraz bardziej dziwniej.Potem pomyślę co to,teraz się prześpię.I zasnęłam.W tym czasie chłopcy pracowali
i rozmyślali.
-Wiecie co chłopaki,Anna się dziwnie zachowuję.
-Dlaczego?-zapytał Ryu.
-Jak Hao został pokonany,to jak wrócilismy do rzeczywistości,Anna sama się zajmowała.
-No fakt,to prawda...Może nie chcę się przemęczać,i co tak wypytuje o Yoh.-zapytał Ryu.
-Ona go kocha to nie wiesz?-powiedział Morty.
-Tak,treningi,walka z Hao.Co nie?-powiedział Trey.
Ryu zaczął się śmiać.Trey zapytał:
-Z czego się śmiejesz?-zapytał Morty.
-Trey,profesor w sprawch rozterek miłosnych.
-Bardzo śmieszne!-powiedział zły Trey.
-Naprawdę?-pytał ucieszony Ryu.
-Wiesz co Morty,czuję,że mamy nowego Choco...-powiedział Trey.
-Zamknij się.-krzyknął Ryu.
W tym momencie wbiegła Tamara.Zaczęła szeptem mówić:
-Uspokujcie się chłopcy.Anna śpi,a słychać was w całym domu.Jak ją zbudzicie czeka was kara...
-Racja,do roboty!-powiedział Ryu i wzieli się pracy.Po 3 godzinach dom lśnił.
Wstałam.I wrzasnęłam:
-Rety!!!
Wszyscy się zbiegli.
-Anno,co się dzieje?-spytał Ryu.
Nic nie mówiłam,tylko wskazałam na podłogę.
-Anno,to ty zrobiłaś?-spytał Trey.
-Spałam-mówiłam ze łzami w oczach.
Na podłodze leżały rozrzucone korale w kałuży krwi.
-Może to ketchup?-spytał Trey.
-Nie żartuj Trey-powiedziała Tamao.
-Dla pewności sprawdźmy!
Trey zanurzył palec w kałuży,i krzyknął:
-Aaa!!!Gorące!!!
-Gorące?-zapytałam.
-Aa...parzy!Przecież widzisz!-krzyczał Trey.
-Czyżby to...niemożliwe.-pomyślałam.
-Ryu przynieś wiadro z wodą,bandaż,Tamao podaj dokładne położenie Yoh.
Wszyscy zabrali się do roboty.Po 15 minutach było po wszystkim.Yoh przyjechał z Faustem i Lysergiem i Choco.
Zanim się przywitaliśmy Trey powiedział:
-Żadnych głupich dowcipów!
-Pracuję w kabarecie i moje żarty nie są DENNE!
-Zobaczymy!-powiedział Horo Horo.
Anna wszystko opowiedziała Yoh i reszcie.
-Naprawdę?-zapytał ze zdziwieniem.
-Tak,to było okropne!-powiedziałam.
-Widać!
-Trey,mam prośbę idź do Rena i przyjedźcie tu,musimy zrobić konfrontację.-powiedziałam.
Zanim przyjechali poszłam porozmawiać z Tamao.
-Wyczuwam obecność Anno....Hao!
-To dlatego te zawroty,korale na ziemi,potem w kałuży krwi!
-Tak,trzeba ich zawiadomić.Pillica Trey przyjechał?-zapytała Tamao.
-Tak.
-Idziemy do salonu!-powiedziałam.I poszłyśmy.
-Witaj Ren!-powiedziałam.
-Cześć!-powiedział.
-Razem z Tamao wyczywamy obecność Hao.
-Niemożliwe!-powiedział Manta.
-Nie do końca.-powiedziała Tamao.
-Nasza teoria jest taka skoro Yoh jest bliźniakiem Hao to ta więź podtrzymuję go.
-Co?!To znaczy,że Yoh ma zginać?-zapytali Choco i Ren.
-Nie,zdejmę z Tamao więź z Yoh koralami.
-Mam nadzieję,że się uda!-powiedziałam.
-Musi!Yoh nie może zginąć!-powiedział Manta.
-Wiem,nie zginie!-mówiłam.
-Jutro zaczniemy!Teraz obiad a potem jedziemy na plażę.
-Po co?-zapytał Ren.
-Na razie odpocząć,i odreeagować!
notatnik-kyoyama 27/08/2006 19:33:10 [
komentarzy 0]
Komentuj
Spotkanie Tamao z Hao...
-Mistrzu,daj nam szansę to załatwimy te smarkule!-mówiła Kanna.
-Załatwimy je na Amen!!!-powiedziała Matilde.
-My z Chuckiem pokażemy im!-powiedziała Marion.
-Nie Hanagumi!Spotkam się z niki osobiście...
-Dobrze mistrzu!Możemy iść na zakupy?-zapytała Kanna.
-Jasne,ale bądzcie gotowe na wszystko...
-Tak,mistrzu.
W tej chwili Hanagumi Team zniknęło.Hao powiedział:
-To będzie ich ostatnia wizyta...

Tymczasem u mnie w domu.Wszyscy mnie denerwowali.
-Yoh,30 minut krzesełek,Horokeu i Manta dom ma cały lśnić,a Ryu obiadek zrób coś cudewnego i pysznego...

-Tak jest!-powiedzieli wszyscy poczym zniknęli.
-Koniec z nienawiścią Tao,walka z Horokeu po wszystkim.Znowu mam dziwne wibracje.Zawołałam więc Yoh.
-Yoh,koniec treningu choć tu do mnie!
Yoh przyszedł.Zaczęłam mówić:
-Mam dziwne przeczucia,że komuś stanie się krzywda...
-Tak?Może mnie?-zapytał Yoh.Albo tobie?
-Nie.Wtedy bym zemdlała,a poza tym w twojej obecności wyczułabym to.
Yoh na mnie dziwnie spoglądał.Wpatrywał się we mnie i chwycił antyk i powiedział:
-Nikomu nie stanie się krzywda!Póki żyje nikom się nic nie stanie!
-Dziękuje Yoh,pójdź do Tamao i spróbuj zapytać o wizje...
-Dobra Anna,idę...
Yoh wyszedł,ja się położyłam i nagle usłyszałam wrzask:
-Rety!Co się tu stało?-krzyknął Yoh.

Na ziemi leżała Pillica.Wygladała jakby poniosła porażkę.Wbiegłam i stanęłam jak wryta.
-Co to za bałagan?Pillica co się stało?
Ona powiedziała jedno szokujące zdanie:
-Hao tu był i porwał Tamao....Hao....
Spojrzałam na Yoh.A on na mnie i zaczęłam płakać.
-Czego on chce!Jeśli chce mieć większą moc musze pojechać do Oshorezan.Poradzicie sobie beze mnie?
-Tak,mam nadzieje...-powiedział Yoh.
-Dobra,teraz musimy znaleśc Tamao.
Zwołaliśmy wszystkich i zaczęliśmy jej szukać.
Tymczasem u Hao:
-Dlaczego mnie porwałes?-pytała Tamao.
-Jeżeli chce aby Yoh do mnie dołączył nie mogę mieć konkurencji,wiesz jaki jest twój los...
-Nie uda ci sie!Konchi...-krzyczała ale pojawił się Duch Ognia.
-Rety,jakie to wielkie!

Duch Ognia kierował rękę na Tamao...

.
-Ponchi,atak!!!
Hao powiedział:-Chcesz mnie pokonać tym duszkiem?
Duch Ognia będzie miał przekąske...
Tamao starała się robić uniki,ale nie zawsze się jej udawało.
-Zaraz z tobą skończę!Duchu Ognia strumień ognia!
I stało się.Sytuacja była podobna do końcowej walki Yoh i Hao.Ale wiadomo było,ze Yoh jest silniejszy.
-Yoh,trzeba znaleść szybko Tamao,jest coraz bliżej!
-Żeby jej nic się nie stało...-myślał Ren.
-Ten Hao coraz bardziej mnie wkurza...-mówił Horokeu.
-Trzeba skończyć raz na zawsze!-powiedział Ryu.
Znaleźliśmy Tamao,leżała bez ruchu.
-NIE!!!!!!!!!!!!!-wrzasnął Yoh.
-Hao na nas spojrzał i powiedział:
-Obawiam się,że po waszej koleżance,ha ha ha!
-Amidamaru podwójne medium!

Yoh zaatakował,od razu złamał kontrole ducha Hao.
-Co jest?Wydawało mi się,ze Hao jest silniejszy.-
zapytał Lyserg.
-On jest chyba...chyba...-zaczął mówić Chocolove.
-...Nieśmiertelny!Tak!-powiedział Hao.
-Cristal!Forma ducha do Ikupassi!-powiedziała Pillica.
-Horokeu też to ma...-powiedział Ryu.
-Dostała Pillica to ode mnie...-zasugerował Horokeu.
Możemy im pomóc Faust spróbuj ją uratować!-powiedział Ren.
-Dobra.-powiedzieli wszyscy.
-Bason!Mic!Tokagroh!Morphin!
Wszyscy przyjeli kontrole ducha,a ja przypominałam sobie rozmowę moją z mentorką Kino.
"Zdarzył się kiedyś przypadek,duchowe medium złamało kontrole wielkiego szamana,który już nigdy nie powstał niestety to nie był Hao...
Wtedy powiedziałam:Obezwładnijcie Hao,a ja już wiem co możemy zrobić...
-Dobra,pokładajmy w nią nadzieje...-powiedział Yoh.
-Królu Duchu,odezwij się wspomóż nas i pokonajmy wspólnie zło,które sieje Hao!Teraz!
Moje korale obezwładniły ducha ognia.Myślałam,że Hao zginie,ale rezultat był odwrotny.Hao spadł na ziemi gdyż Duch Hao zniknął.Pojawił się koło mnie mały duch ognia połączony z Królem Duchów,raczej jego częścią.
Hao krzyczał:To niemożliwe!Ale to jednak nie koniec!
Mam jeszcze Zenki i Kouki,silniejsze niż ostatnio.
A teraz zmykam mam jeszcze dużo spraw do załatwienia.
Tamao jeszcze była nie przytomna.Zanieśliśmy ją do domu.Powiedziałam słowa:
-Zróbcie wszystko w swojej mocy aby Tamao powróciła...
notatnik-kyoyama 26/08/2006 15:10:29 [
komentarzy 2]
Komentuj
Walka z Horokeu cz.2
"Walka z Trey'em Racer'em cz.2"
"Trey dlaczego uciekłeś?!"-pytają się go.
A co wam to do tego?-odpowiada za złością.
Mam dość tego życia z wami!-mówi Trey.
-Dlaczego?!-mówi Pilika ze łzami.
-Piliko,ja...nie mogę.
Trey spuścił głowę i się przez jakiś czas nie odzywał się.
-Nie..nie mogę..-mówił Trey.
-Co nie możesz?-pytał się Faust.
-Odczep się!-krzynął.
-Martw się o Elizę!
-O NIE!!!Tylko nie Elizę!-krzyknął Choco.
-Jak...jak śmiesz!Obrażać moją najsłodszą Elizę!
Złość Fausta była wielka.
-Elizo,wielka forma ducha!
Eliza przyjęła kontrolę ducha.
-Ha!Pielęgniarka ma mnie pokonać?!
-Hę?-mówił Faust.
-Corey,do Ikupasi!
Corey przyjęła formę i się zaczeło.
Faust zaczął atakować,ale Trey odpierał ataki.
-Faust nie radzę...-mówił.
-CO?!-krzyknął Faust.
-Corey!!!Zakończ tę marną grę!
-Trey!Nie!!!
Krzyknął Faust,ale było już za późno.Przegrał.
-Kto następny?-zapytał Racer.
-Dobra,przegiąłeś!!!-krzyknął Lyserg.
-Morphin,atakuj!
-Ha!Ha!-zaśmiał się Trey.
-Co się dzieje!?
-Na razie!-powiedział.
-Ratunku!-krzyknął.
-Lyserg!Nie!!!
Lyserga też pokonał.Ryu ze złością krzyknął:
-To już przesadziłeś śnieżynko!
-Śnieżynka?!Wkurzyłeś mnie ty z idiotyczną fryzurką!
-Ty wiesz ile muszę spędzić czasu nad moimi włosami?!
-Szkoda,że nie ma tu...-zaczął Ryu,aleTrey go zaatakował.
-Trey,przestań!-krzyczy Yoh.
-Ty!Ty jesteś wszystkiemu winien!
-JA?!-pyta Yoh ze zdziwieniem.
-Tak,ty!
-Dlaczego?
-Ty...ehh..nie mogę.
Zamyślił się Horo Horo i powiedział:
-Nie mogę być z wami.Startowałem w turnieju
aby uratować drobiażdżki...Zacząłem realizować ten cel,ale ogarnia mnie chęć władzy nad światem.Kiedy mnie pokonałeś Yoh to zamartwiałem się co dalej będzie.Więc jeżeli nie chcę mieć konkurencji to...
-Trey!Ty chyba o tym nie myślisz!
-Niestety...
W tym momencie Trey zaatakował.Yoh odparł atak.
-Jak to możliwe?!
-Pamietasz co mówiłem kiedyś Lenowi?
-Nie...-odpowiedział.
-Złość zaciemnia Ci twój umysł.
-Nie...nie mogę.
-Przestań,a my wszyscy o tym zdarzeniu zapomnimy.
-Nie mam już sił...Przepraszam Was wszystkich.
-Ekstra Trey,idziemy do domu...a potem na...
-Nawet o tym nie myśl!-krzyknęła Anna.
-Ale..e...dlaczego?!
-Nie będę dużo mówić.Przechodzisz na dietę ryżową!
-Och nie Anna!Wyluzuj!-wymigiwał się Yoh.
-Bądź cicho bo jak nie to będziesz robił 1000 pompek!
Anna poszła i inni z płaczem poszli za nią.
Zaczekajcie!-powiedział Trey.
-Co Trey?-zapytał Choco?
-Mam jeszcze jeden problem.
-Tak?Jaki?-zapytała się Pilika.
-Kocham...kocham Jenny.
-JENNY??!!
-Tak.-powiedział Trey.
-Ja...ja nie wiem co powiedzieć.-powiedziała Jenny.
-Ja Cię lubię Trey,ale nie kocham.-powiedziała Jenny.
-Trudno,muszę się z tym pogodzić.
-Chodź Trey, już późno Jun i Jenny już jadą.
-Ale był dziś dzień...Takie show jak na dzień.
-Wow!Jenny fajnie masz Jenny.
-Nie mówmy już o tym jestem już zmęczona.
-Ciekaw jestem...Co jutro może się wydarzyć?
notatnik-kyoyama 25/08/2006 23:08:57 [
komentarzy 0]
Komentuj
Walka z Horokeu cz.1
"Walka z Trey'em Racer'em cz.1"
Kiedy Jun i Jenny pogodziły się,postanowiły pojechać do Izumo.Gdy dotarły już na miejsce już na nie czekał Ryu.
-Kogo ja tu widzę?Jun?!
-Cześć Ryu,co słychać?-zapytała Jun.
-Po staremu.
-Dalej szukasz swojej królowej?-zapytała Jun.
-A jak mogłoby być inaczej!
-Na długo jesteś?-pytał się Ryu.
-Nie...nie wiem...-odpowiedziała nie pewnie.
-A ta piękna pani to kto?-powiedział Ryu spoglądając na Jenny.
-To jest moja kuzyna Jenny Tao.
-Cześć,jestem Jenny.-powiedziała Jenny.
-ZNALAZŁEM SWOJĄ KRÓLOWĄ!-krzyknął Ryu.
-Co?!Jaką królową?-dopytywała się Jenny.
-Ty jesteś tą królową!-odezwał się Tokageroh.
-Ja?!Ja ci dam królową!
-Opanuj się Jenny!-mówiła Jun.
-Ehh...-westchnęła Jenny.
Wszyscy poszli do domu Yoh i Anny.
-Cześć Jun!A gdzie Ren?
-Został w domu...Ale pzryjechałam z kuzynką Jenny.
-Cześć Jenny!-krzykneli wszyscy.
-Cze..Cześć!-odpowiedziała Jenny wątpliwie.
Wszyscy rozmawiali z Jenny,ale brakowało kogoś.
Nie było Horo Horo.Był zły,że wszyscy zajmują się Jenny.
-"Trey zrób to,zrób tam to..."-myślał Horo Horo.
"Za kogo oni mnie mają?!"
Nagle wyszła Pilika.
-Trey nie złość się na Jenny.Spoko dziewczyna.
-Co ty też do nich dołączasz?
Myślałem,że jesteś po mej stronie.
-No...niezupełnie.-wymigiwała się Pilika.
-Wiesz,że...Trey gdzie jedziesz?!
-Tam gdzie będę sam.-odpowiedział Trey i pojechał.
Pilika wbiegła do mieszkania i zaczęła krzyczeć:
-Horo Horo uciekł!!!
-Dlaczego?!-pytał się Lyserg.
-Nie wiem.
-Mam na ten temat dow...-zaczął Choco.
-NIE TERAZ!!!-krzykneli wszyscy.
-Idziemy go poszukać!-powiedział Faust.
Wybiegli i zaczęli go szukać i nie znaleźli go przez parę godzin.Zanleźli go w lesie.
-Trey dlaczego uciekłeś?!
C.D nastąpi...
notatnik-kyoyama 25/08/2006 23:05:34 [
komentarzy 0]
Komentuj
Koniec z nienawiścią Tao!
"Koniec z nienawiścią!"
Kiedy Yoh pokonał Hao turniej na jakiś czas przerwano.
Wiadomości od Wielkiej Rady Szamanów ucichły.
Życie toczyło się jak przed turniejem.
Rodzina Tao stała się dobra.Z tej okazji wujek
urządził przyjęcie dla całej rodziny.Gdy przyjęcie się zaczęło En zaczął mówić:
-Cieszę się,że jesteśmy wszyscy dziś w komplecie.
Chciałem wam coś oznajmić:"Koniec z nienawiścią!"
-A najbardziej cieszy mnie to ,że Jun i Jenny zaprzyjaźniają się.
-Wujku,bez przesady!-powiedziała Jun.
-Jun ma rację-powiedziała Jenny.
-Dlaczego?
-Gdyż w czasie turnieju byłyśmy złe na siebie i tyle czasu zmarnowałyśmy.
-Musimy teraz to nadrobić.
-Dlatego trudno to nazwać to "przyjaźnią".
-Dobrze.Wy naprawiajcie swe błędy a my będziemy ucztować.
Jun i Jenny wyszły na dwór na powietrze.
Pójdę do nich.-powiedział Ren.
-Zostań!-powiedział Ching,dziadek.
-Muszą pobyć trochę same.
-Eee...dobrze.
W tym czasie Jun i Jenny rozmawiały ze sobą.
-Przepraszam Cię Jenny za wszystko co złego o tobie mówiłam i myślałam.
-Ja też Cię przepraszam.
Nagle u dziewczyn pojawiły się łzy.
Przytuliły się i Jenny powiedziała:
-Na zawsze będziemy już jak siostry.
Na to Jun odpowiedziała:
-Tak,na zawsze...
notatnik-kyoyama 25/08/2006 23:02:32 [
komentarzy 0]
Komentuj
Pierścień szamanów Tao...
Pierścień Szamanów:

Oto mityczny Pierścień Szamanów.
Nikt nie wie, nie wieży w jego istnienie...
Rodzina Tao przekazuje go z pokolenia na pokolenie kobiet, aktułalnie ma go jeszcze Matka Lena i Jun (moja ciocia).
Teraz odziedziczy go Jun lub Jenny.
Pierścień Szamanów ma wielką moc Duchów Ciemności.
Dzięki odpowiednimm zaklęciom i wyciszonej duszy można użyć jego cząstki mocy. Tylko prawdziwy mistrz może posłużyć się jego całą mocą, a takiego jeszcze nie było.
Pierścień prawdopodobnie stworzył pewien Mag-szaman.
W czasie wykłuwonia go, zaatakowały go gobliny. Ten używając zaklęć odpędził je kalecząc się przy tym i przy okazji obdażył pierścień większą mocą niż się spodziewał rozlewając na nim swą krew...
Reszta historii tego pierścienia jest nieznana. Niektóży mówią, że nosił go Król Duchów, choć to mało prawdopodobne

notatnik-kyoyama 25/08/2006 22:59:59 [
komentarzy 1]
Komentuj
Coś o Hanie Asakura...
Skorzystałam z pewnych źródeł...
Hana Asakura ma sześć lat i jest synem Anny Kyoyamy i Yoh Asakury. Występuje w II serii mangi pt. Funbari no Uta (Pieśń Funbari?).
Podróżuje z Rio: ich celem jest znalezienie kogoś. Hana nosi przy sobie Antyk (Futsu no mitama) co może znaczyć, że potrafi używać Podwójnego medium.
Jego imię: "Hana" znaczy kwiat. Większość fanów uważa, że to imię pochodzi od Yoh(Ha) i Anny(Na), jednakże są i tacy, którzy wierzą, że imię to pochodzi od Hao.
Jednym z dowodów tego, że Hana jest synem Anny i Yoh może być to, iż spali oni razem w noc przed wyjazdem Yoh na drugą rundę turnieju. Ponadto, gdy Tokagero i Amidamaru rozmawiali, a Tokagero zapytał Amidamaru, dlaczego nie jest teraz z Yoh, ten zarumienił się. Wielu fanów uważa, że Amidamaru był zamieszany w miłosną historię pomiędzy Anną i Yoh. To wydaje się nieprawdopodobne, ponieważ wszyscy wiemy jak Amidamaru reagował na treningi Anny i jak bardzo lubił być "na smyczy" z jej korali. Być może, jednak tak na prawdę, Amidamaru chciał by Anna i Yoh byli razem. Kto to wie...
Poza tym w Funbari no Uta i Anna, i Yoh mają po 21 lat. A skoro Hana ma 6 lat to Anna musiała mieć 15 gdy była z Yoh.
Hana ( jest to chłopiec...) przypuszczalnie może mieć proste, blond włosy a jego wzrost dorównuje wzrostowi Mortiego. Gdy Rio stał obok niego, Hana sięgał mu zaledwie nieco ponad kolano. Hana nosi czarne rybaczki (co może być ewolucją stroju Yoh) i ma ze sobą Antyk ("Szkarłatne ostrze" - jak to przełumaczyli na Jetix Futsu no mitama).
Skoro rodzice Hany wspólnie mieli "tendencję" do lenistwa, prawdopodobnie jest on tak samo leniwy jak oni. Mieszając charktery Anny i Yoh możemy otrzymać osobę gwałtowną i leniwą, lub leniwą i przyjacielską, ale może to też być mieszanka zawierająca wszystkie te składniki. Jego osobowość może być bardzo różna i trudno jest przewidzieć jaka się okaże w rzeczywistości, ale jedno możemy powiedzieć na pewno, jak na swój wiek wygląda na bardzo inteligentnego chłopca.
edited by Vengar
ech te twoje "przypuszczalnie" :P
notatnik-kyoyama 25/08/2006 22:54:22 [
komentarzy 0]
Komentuj
Myśl o stworzeniu świata wciąż trwa...

-Dowal mu Ryu!-wrzeszczał Horokeu.
-Jeśli błagasz o kawałek Ryu,dostaniesz go całego.
Śnieżynka ze śmieszną fryzurką grali w gry wideo.Co za marnotractwo.Powinni trenować swoje moce,a tu nikt,może bo Renem...
-Bason,wielka forma ducha!-mówił Ren.
-Po co trenujesz moce?-zapytał Choco.Przecież turniej przerwany.
-Ale może zacząć się w każdej chwili.
-I tak nie wygrasz turnieju...-powiedziała Choco idąc z powrotem.
-Coś ty powiedział?-spytał wnerwiony Ren.
-Mic!Wielka kontrola ducha!
-Bason!
-No to walczmy!-powiedział Ren.
Walka była zacięta,więc pomyslałem że oni dołączą do mnie.Chciałem się nie pokazywać,gdyż tą myśla,że zostałem pokonany mam przewagę...

-Hej,Yoh co robisz?
-Oglądam tv...-odpowiedział Yoh,nawet nie spoglądając na Annę.
-Wiesz co,telewizor jest dla kogoś zarezerwowany...

-I co z tego?
Anna chwyciła Morty'ego i rzuciła w nim Yoh.Morty wrzasnął:
-Odbiło ci całkiem?Rozumiem krzesełka,sprzątanie.Ale nie szarpanie mnie za włosy!
-W takim razie idź posprzątaj moją sypialnie!
-Nie!Odchodzę,mam dosyć twojej gadaniny hrabino!
Morty odszedł.Wszyscy byli bardzo zdziwieni i byli źli na Annę.
-Anna,zawsze bałem ci postawić,ale co ty zrobiłaś?
-powiedział Yoh.
-Nawet lepiej,że poszedł.Miałam go serdecznie dosyć.
-Ale nie my!-powiedział Horokeu.
-Morty był spox!-powiedział Ryu.
-W tej sytuacji można powiedzieć tylko jedno,odrzciłaś naszego kumpla.
W tej sytuacji wpadłem na extra myśl.Słabością Yoh jest Morty,musze go odnaleść.Lecz najpierw muszę odnaleźć Hanagumi Team.Z moją drużyną pokonamy Yoh.
Kanna,Matilde,Marion zrobimy małą powtórkę...
-Przestestować Yoh?Jasne,dziewczyny zbieramy się...
Zniknęły.Tymczasem u Yoh,chłopaki wyszli na mały spacer,bez Anny.Nagle z góry spadł Ascroft.
-Co to?-spytał Ren.
-Ascroft,atak konny!!!-krzyknęła Kanna.
-Co jest?Aaaaa!!!-wrzasnął Ren.I upadł.
-Oooo!Już nie masz ochoty do dowcipów?-zapytała Matilde Choco.
-Latarenko,atak hallowen!
-Chuck,kołysanko bólu uśpij ich!
Wszyscy oberwali oprócz Yoh,kiedy został zaatakowany odskoczył tak,że zmienił miejsce i oddalił się od kumpli.
-Rety,skąs je znam....
-Tak,Yoh znasz je.Zarówno jak mnie.-odezwałem.
-Co?!Hao?!Jak to możliwe?Przecież cię...
-...nie pokonałem!Tak Yoh,będzie z tobą koniec.
-Amidamaru,do miecza,do antyku!
-Jejciu!Gdzie ja jestem?A gdzie Yoh i kumple!Korale potłuczone.O nie!!!Hao kontrolował mój umysł.Yoh!!!
-Zachciało mi się Mantę tykać...
Hao zaatakował Yoh.Była strasznie zacięta walka...
Korale zaczęły szaleć.Znaczyło to,że Hao powrócił...
Wybiegłam z domu szukać Yoh.Biegłam i nie mogłam go nigdzie znaleść...
-Już Hanagumi miały wykończyć Rena i resztę.I nagle był wielki huk.
-Zobacz,Yoh nie masz kumpli...Haha!
-Niemożliwe!!!
Znalazłam Yoh i zobaczyłam dym.Kiedy dym opadł zobaczyłam Tamao i Pillcę.Pokonały Hanagumi.
-Co?!Jak...niemożliwe!!!-krzyknął Hao.
-Tak!Niebiańskie cięcie!!!
Yoh złamał kontrolę Hao.Hao zniknął ale krzyknął:
-To nie koniec Yoh,jeszcze się spotkamy...
-Yoh,ja przepraszam...
-Zostaną przyjęte jak Morty wróci...
-Dobrze...
Pillica z Tamao stały.Horokeu podbiegł do Pillicy i zaczął ją

-Siostro!Nie wierzę,że mnie uratowałaś!
Poszliśmy do domu.Tymczasem u Hao:
-Nie wierzę,że pokonały nas te smarkule!-powiedziała Kanna.
-Bezczelne!-powiedziała Matilde.
-Idiotki!-powiedziała Marion.
-Zmieniamy plany.Najpierw będziecie musieli wyeliminować Tamao i niebieskowłosą...

notatnik-kyoyama 20/08/2006 12:58:05 [
komentarzy 1]
Komentuj